Wiadomości i funkcje wideo Opublikowano 15 września 2026 o 18:32

Zaniedbane perełki NES-a, które z czasem stawały się coraz lepsze

Łukasz Jabłoński

Autor: Łukasz Jabłoński

Opublikowano w: OpenGames

zapomniane gry Nes, które dobrze się postarzały, Zamek Muramase

Chociaż Nintendo Entertainment System może pochwalić się legendarnymi tytułami, ich trwała sława często opiera się na znaczeniu historycznym, a nie na aktualnej jakości rozgrywki. Chociaż serwisy takie jak Nintendo Classics uratowały garść przeoczonych arcydzieł, niewielu graczy przeszukuje katalog, aby znaleźć ukryte perełki NES-a, które nadal będą sprawiać przyjemność w 2026 roku. Celem tego artykułu jest usprawnienie tego wyszukiwania.

W porównaniu do SNES i Sega Genesis, większość tytułów NES nie zestarzała się dobrze, a wiele największych hitów konsoli zostało przyćmionych przez doskonałe 16-bitowe sequele. W rezultacie gry, które zachowały swój urok, są zazwyczaj samodzielnymi pozycjami, pozbawionymi bezpośrednich kontynuacji, co pozwala im zabłysnąć niezależnie. Co najważniejsze, te gry NES oferują prostą, czystą rozrywkę.

Joy Mech Fight wyróżnia się jako najlepsza bijatyka na NES

Przeoczony tytuł do walki wewnętrznej Nintendo

  • Zawarte w kolekcji Nintendo Classics.
  • Tytuł bojowy z 1993 roku, który pozostawał wyłącznie w Japonii, aż do pojawienia się w ofercie Nintendo Classics w 2023 roku.
  • TMNT: Tournament Fighters to jedyna bijatyka NES, która może konkurować z kalibrem Joy Mech Fight.

Chociaż do 1993 roku NES był w dużej mierze uważany za przestarzały, Nintendo nie wycofało jeszcze całkowicie systemu. Chociaż tytuł nie miał możliwości premiery w Ameryce Północnej, Joy Mech Fight pojawił się na Famicom, natychmiast ugruntowując jego status najlepszego bijatyka na konsolę. Dziesięć lat po słabo przyjętym Urban Champion firma odzyskała swoją reputację, tworząc grę, która posiadała dopracowanie i klimat epoki 16-bitowej po Street Fighterze 2, przewyższając jakąkolwiek inną bijatykę dostępną na sprzęcie 8-bitowym.

Aby ominąć trudności sprzętowe z renderowaniem ikonek całego ciała, w grze *Joy Mech Fight* wykorzystano myśliwce złożone z oddzielnych segmentów ciała. Ten wybór projektu zaowocował zaskakująco płynną walką, która obsługuje złożone manewry, w tym przewroty w powietrzu, ataki z dużej odległości i blokowanie obronne. Nintendo połączyło te mechaniki z ekstrawagancką narracją skupiającą się na dwóch ekscentrycznych naukowcach i ich robotycznych konstrukcjach, oferując listę ponad 30 postaci – niezwykle dużą liczbę jak na erę NES.

Nie twierdzę, że *Joy Mech Fight* naśladuje klimat współczesnych tytułów bijatyk, bo byłoby to niedokładne. Niemniej jednak gra jest nie tylko grywalna, ale naprawdę przyjemna. Zapewnia równowagę między dostępnością a głębią, a ponieważ większość zawartości skupia się na doświadczeniach dla jednego gracza, gracze mogą z łatwością zanurzyć się w większości tego, co oferuje gra.

Vice: Project Doom promieniuje „cool” z każdego piksela

Tytuł akcji na NES, który wygląda i działa bez zarzutu

  • Zawarte w kolekcji Nintendo Classics.
  • Wyrafinowana fuzja gatunków z 1991 roku, charakteryzująca się płynną mechaniką.

Zadebiutując w Ameryce Północnej zaledwie kilka miesięcy po premierze SNES, *Vice: Project Doom* wdał się w skazaną na porażkę walkę, a premiera na NES-ie nie była w stanie wywołać emocji na tle nowszej, bardziej zaawansowanej konsoli i *Super Mario World*. Gdyby tytuł od Aicom pojawił się rok wcześniej, prawdopodobnie zyskałby większą sławę i uznanie; niestety, miało pozostać jedną z najlepszych, a jednocześnie najczęściej pomijanych gier akcji na NES-ie.

Chociaż nie jest to jedyny tytuł na NES łączący gatunki, *Vice: Project Doom* osiągnął lepsze wyniki niż pozycje takie jak *The Adventures of Bayou Billy*, pomyślnie realizując wszystkie trzy różne style gry, zamiast doskonalić się tylko w jednym.

  • Podstawowa rozgrywka koncentruje się na mechanice platformówki typu side-scrolling, przypominającej *Ninja Gaido* lub *Castlevania*, ale usprawnia ruch dzięki doskonałej kontroli w powietrzu. Tła są oszałamiające wizualnie, a przerywniki filmowe nadają cyberpunkowy styl, który jest cudownie przesadzony, a jednocześnie najfajniejszy z możliwych.
  • Drugi główny tryb rozgrywki obejmuje widok z góry na bitwy pojazdów, oferując sterowanie, które zapewnia responsywność bez utraty prędkości.
  • Wreszcie dwa poziomy obejmują strzelanie kolejowe z perspektywy pierwszej osoby, co z pewnością było uderzające w swoich czasach w 1991 roku.

Chociaż wiele tytułów z tego okresu było notorycznie „Nintendo Hard”, *Vice: Project Doom* w dużej mierze omija sztuczne trudności. Żeby było jasne, kampania pozostaje dość wymagająca, ale rzadko surowo karze za niepowodzenie dzięki hojnym punktom kontrolnym i nieograniczonej liczbie kontynuacji.

Zemsta Czarnej Manty: fascynująca anomalia

Szczyt gier Campy B-Movie na NES

  • Nieuwzględnione w ofercie Nintendo Classics.
  • Nazywany także Ninja Cop Saizou, chociaż wydania japońskie i północnoamerykańskie to zasadniczo różne tytuły.

W odróżnieniu od innych wymienionych tutaj tytułów, Wrath of the Black Mantis jest znacznie trudniej dostępny na dowolnej platformie subskrypcyjnej, co czyni go najbardziej niszową pozycją na liście. Szczerze mówiąc, nawet gdyby Nintendo Online ją udostępniło, dzieło Taito prawdopodobnie nadal byłoby uważane za słabsze, biorąc pod uwagę, że nigdy nie zyskało ogromnej rzeszy fanów w momencie premiery i nie przeszło późniejszej krytycznej ponownej oceny (zgodnie z moją najlepszą wiedzą).

Czarna Modliszka to osobliwość, deskryptor, którego używam przede wszystkim jako pochwały. Północnoamerykańska adaptacja, pierwotnie znana w Japonii jako Ninja Cop Saizou, zawiera narrację antynarkotykową, wprowadza nowe, spektakularne przerywniki filmowe, zamienia estetykę anime materiału źródłowego na komiksowy styl wizualny i pomimo daty premiery w 1990 roku, utrzymana jest w bezkompromisowej atmosferze komiksu Saturday Morning Cartoon z lat 80. Chociaż fabuła „Wojny z narkotykami” może się słabo zestarzała, doskonale komponuje się z resztą uroku filmu klasy B w kampanii.

Trzeba przyznać, że podstawowa mechanika nie zestarzała się idealnie, ponieważ Black Mantis w dużej mierze funkcjonuje jako standardowa 8-bitowa platformówka akcji. Fizyka i projekt poziomów pozostawiają wiele do poprawienia, choć są wystarczające, aby rozgrywka nie była powolna. Niemniej jednak eksperymentalne podejście do gry, jej nieoczekiwanie rozbudowany arsenał i unikalne systemy, takie jak przesłuchania, współpracują ze sobą, tworząc naprawdę niezapomnianą przygodę.

Crystalis pozostaje jedną z najlepszych 8-bitowych gier akcji RPG, jakie kiedykolwiek stworzono

Służył jako pomost przejściowy między pokoleniami NES i SNES

  • Zawarte w ofercie Nintendo Classics.
  • RPG akcji z 1990 roku, charakteryzujące się płynną i pozbawioną tarć rozgrywką.

Szczerze mówiąc, Crystalis jest w dużej mierze pomijany, mimo że jest jedną z bardziej znanych gier RPG na NES. Większość entuzjastów ma tendencję do przeskakiwania od razu do ery SNES podczas eksploracji klasycznych gier JRPG, co jest rozsądnym wyborem, biorąc pod uwagę wyjątkowo solidną bibliotekę tego systemu. Niemniej jednak, jeśli gracze retro chcą wypróbować tylko jedną grę RPG akcji z NES, Crystalis jest idealnym wyborem.

SNK przewidział przyszłą trajektorię gatunku poprzez innowacje mechaniczne i narracyjne. Akcja gry *Crystalis* rozgrywa się w postapokaliptycznej krainie science-fantasy po konflikcie termojądrowym i przyjęła ciemniejszy, atmosferyczny ton, niż był to zwyczajowo stosowane na tej platformie, a trend ten stał się później standardem w erze SNES i PS1. Tytuł zawiera oryginalne systemy rozwoju i zdobywania poziomów postaci, ulepszenia wyposażenia, zarządzanie ekwipunkiem, dolegliwości związane ze statusem, płatne ataki i mechanikę zaklęć opierającą się na działaniach niezwiązanych z walką.

Crystalis* spisał się wyjątkowo dobrze, ponieważ unika frustrowania graczy niejasnymi zagadkami, które zakłócają płynność rozgrywki. Zamiast tego postacie niezależne zapewniają jasne wskazówki, które sprawiają, że przewodniki strategiczne stają się niepotrzebne, pozwalając graczom w pełni zanurzyć się w 10-godzinnej przygodzie bez uciekania się do zasobów zewnętrznych.

Tajemniczy zamek Murasame to legenda Zeldy, ale znacznie szybsza

Starzeje się też lepiej

  • Zawarte w ofercie Nintendo Classics.
  • Ten tytuł z 1986 roku był dostępny wyłącznie w Japonii i do grania wymagał specjalnego akcesorium.

Wcześniej pochwaliłem Vice: Project Doom za uniknięcie etykiety „Nintendo Hard”… jednak The Mysterious Murasame Castle przyjął kontrastowe podejście. Muszę zauważyć, że Nintendo nie powstrzymywało się od premiery w 1986 roku, rzucając wyzwanie graczom z wrogimi wrogami, minimalną tolerancją na błędy i sztywnymi ograniczeniami czasowymi. Jeśli ten opis brzmi wyczerpująco, możesz pominąć ten wpis.

Niemniej jednak, jeśli chodzi o wszystkie inne aspekty, Tajemniczy zamek Murasame w dużej mierze udaje się. Dzieląc swoje techniczne podstawy z The Legend of Zelda, rozgrywka kładzie nacisk na szybki ruch i nieustanną walkę, przypominając połączenie tytułu akcji, takiego jak Shinobi, i RPG opartej na eksploracji. Jak na okno premiery z 1986 roku, sterowanie jest niezwykle precyzyjne i ścisłe, co niewątpliwie zalicza się do najlepszych w tamtym okresie.

Gra w Murasame Castle wymagała systemu Famicom Disk System, akcesorium, które nigdy nie trafiło na półki w Ameryce Północnej. W przeciwieństwie do The Legend of Zelda, które było dystrybuowane na standardowej kasecie NES, Murasame Castle odmówiono tej samej możliwości. W rezultacie ten własny tytuł Nintendo podczas swojej pierwszej premiery był ograniczony do Japonii, a nawet wersja Game Boy Advance pozostała dostępna wyłącznie na jej rodzimym rynku.

Na szczęście istnieje seria Nintendo Classics.

Oficjalne źródła: Nintendo

Powiązane Artykuły

Google News
Streszczenie
Lubię to 0
Obserwuj 0
Słuchaj
Wątek 0
Mój Profil
Udostępnij

Streszczenie artykułu

Wygenerowane przez AI

Generowanie streszczenia...

Wątek dyskusji

0 komentarzy

Zaloguj się przez Google, aby skomentować

Szybko i bezpłatnie

Ładowanie komentarzy...

Zaloguj się

Wymagane jest konto, aby korzystać z tej funkcji

Kontynuuj z Google